zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 17 listopada 2019

recenzja: Type O Negative "October Rust"

12.03.2000  autor: Margaret
okładka płyty
Nazwa zespołu: Type O Negative
Tytuł płyty: "October Rust"
Utwory: Bad Ground; ?; Love You To Death; Be My Druidess; Green Man; Red Water (Christmas Mourning); My Girlfriend's Girlfriend; Die With Me; Burnt Flowers Fallen; In Praise Of Bacchus; Cinnamon Girl; The Glorious Liberation of the People's Technocratic Republic of Vinnland by the Combined Forces of the United Territories of Europa; Wolf Moon (including Zoanthropic Paranoia); Haunted
Wydawcy: Roadrunner Records, Metal Mind Productions
Rok wydania: 1996
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

Nie będę ukrywać (nie sądzę zresztą, by to mi się udało), że na samą myśli o TYM zespole dostaję gęsiej skórki, a serce zaczyna mi walić tak mocno, jakby za chwilę na zawsze miało opuścić cielesną powłokę. Jestem totalną wielbicielką, co tam wielbicielką, totalną maniaczką, do bólu zakochaną w głosie i urodzie Petera Steela, w muzyce jaką tworzy wraz ze swoimi równie wielkimi kolegami. A wszystko zaczęło się w 1993 roku, kiedy to mrocznemu światu po raz pierwszy objawił się drugi album Type O'Negative - "Bloody Kisses". Między moją wrażliwą duszyczką, a tą płytą od razu zaistniała ognista miłość, która w równie namiętnej postaci przetrwała do dzisiaj. Bezpamiętnie zakochałam się w TEJ muzyce. Była zbyt piękna, by poddawać ją bezsensownym klasyfikacją, porównaniom. Ci, którzy to uczynili, nie wiedzą, czym jest Sztuka... Nie mogłam uwolnić się od "Bloody Kisses". Bywało, że spałam z włączonym magnetofonem... Wydawało mi się wówczas, że już nic nie będzie w stanie zastąpić mi tej płyty. Przecież takie rzeczy nie zdarzają się dwa razy. Ale...

Mimo szczerej, wręcz desperackiej miłości do "Krwawych Pocałunków" w pewnym momencie poczułam, jak moje serce zaczyna powoli umierać z tęsknoty za nowym dziełem boskich demonów. Wiedziałam doskonale, że jest tylko jeden sposób na przedłużenie mojego więdnącego życia. I tylko jeden zespół był w stanie wyrwać mnie z objęć zimnej śmierci... Type O'Negative... Nowy album, nowe dźwięki zatapiające w otchłani niepojętej rozkoszy. Kolejne hipnotyczne chwile spędzone w krainie snów, o spełnieniu których bałam się marzyć...

"October Rust" nadszedł tak nagle. Tak nagle zaczął odgrywać niezwykle ważną rolę w moim życiu. Przez pewien (bardzo długi) moment pewnie nawet najważniejszą... To, co kiedyś spotykało "Bloody Kisses", teraz spotykało "Octobera". Wkrótce zdałam sobie sprawę, że to równie WIELKA płyta, jak jej poprzedniczka. Wypełnia ją bardzo jesienna muzyka. Doskonała do słuchania we dwoje w ciemne wieczory przy świecach. Albo odwrotnie - do sycenia się samotnością podczas chłodnych, zapomnianych nocy... Posępna atmosfera, mrok, ja siedząca pośrodku pustkowia i moi Mistrzowie, zamieniający jednym dźwiękiem szarą rzeczywistość w bajeczną krainę, która powraca w każdym śnie. Zbyt piękne? Ale tak jest i nietrudno się o tym przekonać. Wystarczy tak niewiele...

Ta płyta to galeria różnorodnych uczuć i emocji, nastrojów i stanów, pragnień i marzeń. Gdy już raz wedrze się do duszy, na zawsze pozostawia w niej swój ślad, rzuca na nią narkotyczne zaklęcie, którego nie jest w stanie cofnąć nawet najbardziej doświadczona wiedźma. Brzmi to niezwykle tajemniczo, ale taki właśnie jest "October Rust" - trochę nierealny, mistyczny, wręcz starożytny. A obok jest codzienność - czekanie na wiadomość od ukochanej ("Die With Me"), przemiana w wilkołaka ("Wolf Moon"), miłość podzielona ("My Girlfriend's Girlfriend"), miłość wieczna i niezniszczalna ("Love You to Death")... Nad całością wznosi się jesienna woń odziana w mgliste szaty rozpaczy... Bo to delikatna październikowa impresja utkana ze stonowanych barw melancholii. Głęboka namiętność wprowadzająca nieśmiałych kochanków w świat natchnionej erotyki. Mistyczna wędrówka przez ognisto chłodne ścieżki, prowadzące do krainy utkanej z powiewnych snów, które tylko tutaj pieszczone blaskiem księżyca zamieniają się w wyimaginowaną rzeczywistość...

Jest taki piękny fragment w utworze "Die With Me": "Czy mógłbym trzymać Cię w objęciach całe życie...?" Niczego bardziej nie pragnę, jak móc do upadłego rozkoszować się Twoją MUZYKĄ, prawdziwą SZTUKĄ Peterze Steele. Te słowa zresztą już dawno się wypełniły. Jestem niewolnicą Twojego zespołu i dźwięków, którymi ukrzyżowałeś mnie, darując mi jeden ze swych krwawych pocałunków. Od tamtej chwili należę do Ciebie. I tak będzie już zawsze. Nawet śmierć nie będzie w stanie pogrzebać mojej głębokiej miłości...

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Type O Negative "October Rust"
Adagio (gość, IP: 78.88.65.*), 2016-10-06 23:22:55 | odpowiedz | zgłoś
Właśnie słucham. Jak co roku. Miłość rozpalają we mnie te utwory. Nic więcej nie potrzeba. 20lat i nic się nie zmienia. Cudna Muzyka!
re: Type O Negative "October Rust"
pik (gość, IP: 217.96.235.*), 2016-08-20 18:45:06 | odpowiedz | zgłoś
20 lat minęło.. jak jeden dzień hehe wszystkiego najlepszego October Rust! wiem, wciąż trwa lato, ale u mnie już zaczęła się jesień.. zresztą, czy to ważne jaka pora roku? fenomenalny album.
re: Type O Negative "October Rust"
universal_soul (gość, IP: 10.64.68.*), 2015-10-15 22:25:33 | odpowiedz | zgłoś
Totalna wymiatarka
re: Type O Negative "October Rust"
pik (gość, IP: 31.2.97.*), 2015-10-13 18:46:38 | odpowiedz | zgłoś
<3<3<3<3
Październikowa rdza
pik (gość, IP: 83.9.17.*), 2014-10-15 19:24:37 | odpowiedz | zgłoś
nieśmiertelne arcydzieło. uwaga. oficjalny miesiąc Type O Negative :)
-
maraer (gość, IP: 80.55.239.*), 2012-10-23 08:32:50 | odpowiedz | zgłoś
W piśmie Teraz Rock była wkładka o Type i ta płyta dostała 3,5 na 5 punktów i wyszło że jest słabszą pozycją w dyskografii. Ręce opadają. Gość się nazywa Paweł Brzykacy i nie czytajcie jego recenzii. To jedna z lepszych płyt lat 90 tych.
re: -
Marcin Kutera (wyślij pw), 2012-10-23 12:28:21 | odpowiedz | zgłoś
Chyba Paweł Brzykcy (piszący od jakiegoś już czasu w Tylko Rock).
3,5 to i tak dużo dał. ona oscyluje między 3,5 a 4. Na 5 tylko Bloody Kissess
re: -
pik (gość, IP: 79.163.1.*), 2012-10-23 12:45:25 | odpowiedz | zgłoś
problem w tym że płyta October Rust jest bardziej dojrzała od Bloody Kisses.. mówię to chociaż to od BK zaczela sie moja przygoda z tym zespołem i mam do niej duży sentyment
re: -
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-10-15 21:13:03 | odpowiedz | zgłoś
Dokładnie, zdecydowanie ich najlepsza rzecz, chociaż też ma przynudzacze.
re: -
Marcin Kutera (wyślij pw), 2012-10-23 12:47:24 | odpowiedz | zgłoś
oj sorki, przecież mamy czasy "teraźniejszości", czyli Teraz Rocka. Czasy Tylko Rocka dawno minęły, choć ta sama spółka ciągnie tą lokomotywę informacji o muzyce rockowej:)
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (386 głosów):

 
 
88%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

My Dying Bride "The Light at the end of the World"
- autor: Margaret
- autor: Miki(S)
- autor: Gollum

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Tiamat "Wildhoney"
- autor: Miki(S)
- autor: Raf

Machine Head "The Blackening"
- autor: Mrozikos667

Moonspell "Under Satanae"
- autor: Cemetary Slut

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jesteś altruistą?