Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
94% |
| liczba ocen: |
216 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Annihilator "Alice In Hell"
|
Nazwa zespołu: Annihilator
Tytuł płyty: "Alice In Hell"
| Utwory: |
Crystal Ann; Alison Hell; W.T.Y.D.; Wicked Mystic; Burns Like A Buzzsaw Blade; Word Salad; Schizos (Are Never Alone) Parts Iⅈ Ligeia; Human Insecticide |
| Wykonawcy: |
Anthony Greenham - gitara; Wayne Darley - gitara basowa; Ray Hartmann - instrumenty perkusyjne; Jeff Waters - gitara, wokal; Randy Rampage - wokal |
Wydawcy: Metal Mind Productions / Roadrunner Records
Rok wydania: 1989
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Co ja mam napisać? Ten album jest po prostu genialny, a jedyną rzeczą,
którą można mu zarzucić po dziesięciu latach od premiery jest niestety
dosyć przestarzałe brzmienie. Z drugiej strony czego się można spodziewać
po debiutanckim albumie nieznanego kanadyjskiego zespołu? Pierwszy album
Annihilatora o klasę przewyższa debiut choćby Megadeth i to nie tylko
pod względem brzmienia, ale przede wszystkim pod względem samej muzyki.
"Alice In Hell" to pierwsza plyta Annihilatora, z którą się zetknąłem
i najlepsze dzieło w ich dorobku. Całość zaczyna się akustycznym intro
"Crystal Ann" i, jak informuje okładka, jest to "Poezja pozbawiona słów,
delikatnie pobudzająca, która zabiera cię daleko poza zwykłe nuty, tam
gdzie ulotne piękno Kryształowej Anny wydaje się być rzeczywistością,
a nie tylko zwykłą piosenką". Utwór jest tylko uwerurą do tego, co
następuje po nim - utwór "Alison Hell" jest przez wielu uważany za
jeden z najlepszych utworów w historii muzyki metalowej i nie jest to
ocena na wyrost. Główny riff po prostu mnie zabił, gdy go po raz pierwszy
usłyszałem. Cały utwór jest tak bogaty, że jego riffami można by obdzielić
kilka kawałków innego zespołu. Stawiam go w jednym rzędzie z takim dziełem
jak "Hangar 18" Megadeth, a nawet "Master Of Puppets" Metalliki. Slayerowy
"Reign In Blood" pozostaje w cieniu... Inne utwory nie schodzą poniżej
bardzo wysokiego poziomu. Posłuchajcie sobie "W.T.Y.D.", "Wicked Mystic",
czy nawiedzonego "Human Insecticide", zagranego z pasją godną Slayera.
Album jest dla mnie definicją thrashu - zawiera wszystko to, o co
w tej muzyce chodzi. Świetny agresywny wokal Randy'ego Rampage'a,
rewelacyjna gra Watersa na gitarze i Ray Hartmann na bębnach... Tak, to
najlepszy skład w historii tej kapeli. Nigdy później nie udało już im się
osiągnąć takiego spontanu, choć jeszcze wielokrotnie będą się zbliżać do
wysokiego poziomui, wyznaczonego przez niedościgły geniusz debiutanckiego
albumu. Album jest genialny, więc co do oceny nie mam wątpliwości.
P.S. W 1998 roku Roadrunner wydał reedycję "Alice In Hell", zawierającą
trzy dodatkowe utwory: "Powerdrain" (który w zmienionej wersji i pod
tytułem "Sonic Homicide" pojawił się dziesięć lat później na płycie
"Criteria For A Black Widow") oraz wersje demo "Ligeia" i "Schizos
(Are Never Alone) Parts I&II".
autor: Jarek Z
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Alice i Neverland
Znam całą muzykę rockowo-metalową. Od Scorpions i Korn do Immortal i Death, ale są 4 płyty na których widok i dzwięk wpadam w jakiś magiczny stan. To Alice in Hell i Never,Neverland Annihilatora i dwie częśći Keeper of the Seven Keys, Helloween.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|