zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 20 kwietnia 2024

recenzja: Behemoth "Evangelion"

11.08.2009  autor: Kępol
okładka płyty
Nazwa zespołu: Behemoth
Tytuł płyty: "Evangelion"
Utwory: Daimonos; Shemmhamforash; Ov Fire And The Void; Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti; He Who Breeds Pestilence; The Seed Ov I; Alas, Lord Is Upon Me; Defiling Morality Of Black God; Lucifer
Wykonawcy: Nergal - gitara, wokal; Inferno - instrumenty perkusyjne; Tomasz "Orion" Wróblewski - gitara basowa; Patryk Dominik "Seth" Sztyber - gitara
Wydawcy: Nuclear Blast Records, Metal Blade Records
Premiera: 2009
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 6

"Evangelion" to bez wątpienia jeden z najbardziej wyczekiwanych albumów metalowych roku 2009 i, jak to w przypadku takich płyt bywa, wiązały się z nią niemałe oczekiwania fanów Behemotha. Każdy miał z pewnością swoje własne. Każdy przed tym albumem postawił swoją własną poprzeczkę. Każdy, wedle własnych kryteriów i własnego sumienia oceni, czy jeden z - jakby nie patrzeć - najlepszych przedstawicieli polskiej ekstremy z tego trudnego zadania się wywiązał. Niestety mimo olbrzymiej sympatii, jaką darzę lidera grupy, resztę współpracującej z nim ekipy i w zasadzie wszystko, co tylko wyszło spod ich palców, stwierdzić muszę, że me własne, związane z nową płytą nadzieje w dużym stopniu zawiedli.

Nergalowi kibicuję odkąd tylko z jego muzyką się zetknąłem, bardziej koncentrując się na czysto artystycznej płaszczyźnie jego życia, miast przywiązywać większą wagę do takiej czy innej otoczki, jaką świadomie bądź nie wokół swej osoby tworzy, albowiem Adam to przecież przede wszystkim muzyk i na muzyce się tu skoncentrujemy.

"Evangelion", jak na Behemotha przystało, to z techniczno - brzmieniowo - wykonawczego punktu widzenia rzecz przepyszna, przyrządzona według najlepszych standardów, zrobiona na najwyższym światowym poziomie. Ciężko się tutaj dziwić, albowiem nad brzmieniem płyty pracowała cała plejada fachowców branży produkcyjnej, jak chociażby Daniel Bergstrand czy Colin Richardson. Doskonale to słychać. Brzmienie jest bardziej selektywne, niż na poprzednich płytach zespołu, aczkolwiek pod płaszczem owej selektywności skrywana jest pewna dzikość, pewien brzmieniowy pazur. Umiejętności muzyków świetnie ten spolaryzowany sound uwypuklają, wyodrębniają się tutaj bardzo wyraźnie dwa rodzaje pracy gitar. Jeden polega na "punktowym", bardziej technicznym, matematycznym, jeśli można to tak ująć, szyciu. Wstęp do "Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti" jest doskonałym przykładem takiej właśnie gry. Meshuggah? Gojira? Nie wiem, czy takie skojarzenia są trafne, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Druga płaszczyzna wioseł, to brzmienia bardziej rozmyte, bardziej organiczne, jakby bardziej blackmetalowe (przykładem niech będzie teledyskowy "Ov Fire And The Void"). Bardzo często obie te płaszczyzny są na siebie nałożone, co daje w rezultacie naprawdę ciekawy i trafiony efekt. Podobny patent został wykorzystany m.in. przez muzyków Enslaved na ich ostatnim, doskonałym, krążku "Vertebrae". O grze Inferna napisano już wystarczająco dużo, ja tylko nadmienię, że wystarczy odpalić sobie wspomniany "Ov Fire And The Void", by pochylić czoło przed kunsztem wykonawczym i rozwojem tego pałkera.

Następną nowością jest cios kończący w postaci utworu "Lucifer". Na "Demigod" Nergal o gościnny udział poprosił Karla Sandersa. Na "The Apostasy" - Leszka Możdżera i Warella Dane'a. Na "Evangelion"?... Tadeusza Micińskiego i Macieja Maleńczuka! Miłośnikiem poezji (i nie tylko) tego genialnego pisarza Młodej Polski jestem odkąd tylko na pewnej lekcji swego języka ojczystego, przeglądając z nudów podręcznik do literatury, natknąłem się właśnie na wiersz pt. "Lucifer": "Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży, lecący z jękiem w dal, jak głuchy dzwon północy..." Już pierwsze linijki leją czytelnika w ryj. Mistrzostwo! Kiedy dowiedziałem się, że jeden z moich ulubionych ekstremistów chce pokusić się o muzyczną adaptację arcydzieła absolutnie ukochanego poety mego, chwili, w której pokój mój wypełnią pierwsze dźwięki symfonii Lucyfera wprost nie mogłem się doczekać. Tutaj zdecydowanie się nie zawiodłem. Nergal - przy pomocy Macieja Maleńczuka - uderzył z najwolniejszym i bezsprzecznie jednym z najlepszych utworów w swoim dorobku, a wiersz poety doskonale uzupełnił tekstowy przekaz o jak zwykle mocno antykościelnym charakterze.

W tym miejscu recenzji superlatywy muszą się jednak skończyć. Bardzo przykro mi to pisać, lecz "Evangelion" jest nowatorski tylko w pewnym sensie. "Demigod" - mimo eksploatowania sprawdzonych patentów - był wzbogacony o wpływy Nile, "The Apostasy" o szeroko pojęte elementy muzyki symfonicznej, jednak tamte albumy brzmiały dla mnie świeżo, była w tym wszystkim pewna wyraźna metoda, pewien zamysł. Wielu zapewne się ze mną nie zgodzi, lecz w najnowszej odsłonie Behemoth takowego zamysłu niestety brak. Odnoszę wrażenie, że słucham fragmentów wcześniejszych płyt formacji, pociętych i poskładanych na nowo w zupełnie inne utwory, przyprawionych technicznymi zagrywkami, blackowym riffowaniem charakterystycznym chociażby dla Mayhem czy Dimmu Borgir (wspomniane rozmyte partie gitar), oraz gdzieniegdzie bardzo mocno schowanymi, acz bardziej opętańczymi niż poprzednio chórkami (np. "Shemhamforash"). Nie jest to oczywiście album całkowicie wtórny, lecz jeśli kręcicie głową nad powyższymi zarzutami, odkurzcie sobie "Zos Kia Cultus", w moim mniemaniu opus magnum twórczości tych utalentowanych muzyków. Co z tego, że nie ma tam chórków, trąb i egipskich solówek? Co z tego, że od razu przywodzi skojarzenia z genialnymi Morbid Angel? Ta płytka po prostu kipi pomysłami. Każdy utwór prezentuje coś, czego jeszcze w twórczości tej grupy nie było. Na późniejszych albumach jest już zdecydowanie słabiej pod tym względem, a szkoda, bo co jak co, ale muzyków takich, jak Nergal stać na dużo więcej. Mimo uchybień, do "Evangelion" wracał będę z przyjemnością, a póki pan Darski będzie umiał mnie swoją sztuką chociaż troszkę zaintrygować, nie straci mego szacunku. Szkoda, że ten doskonały muzyk stracił go w oczach wielu fanów tylko dlatego, że umawia się z Dodą, naprawdę. Wszak Nergal był od zawsze człowiekiem i artystą nie podporządkowanym nikomu i niczemu. Żadnym z góry narzucanym normom, tak społecznym, jak i subkulturowym. "...na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga, a słońce mój wróg - słońce wschodzi wielbiąc Boga".

Komentarze
Dodaj komentarz »
PL
QnIK2000 (gość, IP: 91.112.219.*), 2009-12-18 12:43:32 | odpowiedz | zgłoś
Ja akurat za tego typu muzą nie przepadam, ale głęboki pokłon za Lucifera. Wali na kolana, tak że trudno się ponieść. Reszta jak to Behemoth - taka Behemoth'owa ;)
metalówa
maszta (gość, IP: 188.33.67.*), 2009-10-10 21:56:25 | odpowiedz | zgłoś
Świetna płyta i najlepszy zespół na świecie!!!!!!
Płyta Roku 2009
Zoltares (gość, IP: 83.143.142.*), 2009-10-09 22:42:49 | odpowiedz | zgłoś
Płyta roku 2009 w muzyce ekstremalnej.
Wszystko doskonałe brzmienie,pomysły aranżacje , produkcja zabija. Behemoth wzniósł się swoją muzyką na poziom nie do osiągnięcia dla innych polskich bandów. Słucham również dla porównania nowego Vadera i niestety płyta Necropolis jest dużo słabsza niż Evangelion.Behemoth przebija nowy Nile,Immortal.
Ave!!!
Hmmm
Narcos
Narcos (wyślij pw), 2009-09-22 18:34:07 | odpowiedz | zgłoś
Płyta zacna :) Wszystko jest na swoim miejscu.. Extremal jest piękny.

Jednak jakbym miał wybierać z Vader a nowym Behemoth... to wybieram nowego Darzamat - Solfernus Path.. Polecam :)
ehhh......
Kadet (gość, IP: 83.28.82.*), 2009-09-21 22:24:02 | odpowiedz | zgłoś
od czego zacząć....będzie krótko - tematycznie .Behemotha zacząłem łupać przy "Sventevicie" i patrząć na to obiektywnie to chyba najbardziej mi to wydawnictwo wchodzi /sentyment i już,fajne czasy itd/ skończyłem na "Pandemonic.." i pauza....
Późniejsze płytki zlewałem, ot po prostu. Jakoś dla mnie inaczej zamiatali. i nagle jebudu... Najnowsze dzieło nie schodzi mi z uszu a kawałek Lucifer jest juz dla mnie kanonem polskiego/światowego blacku !!! rewelka. długo nie słyszałem takiej płyty. co do tematu Dody - wali mnie to. Ja też bym ją puknął. Jak chce to nawet niech z Infernem łazi-też ma ładne blond włosy - liczy sie muza !!!
Bardzo dobra płyta 8/10
bursar (gość, IP: 83.24.34.*), 2009-09-20 23:24:00 | odpowiedz | zgłoś
Zawsze wolałem Vadera, a Behemoth do mnie nie przemawiał, nie byłem fanem blacku. "Apostasy" mi nie podeszła, ale "Evangelion" słucham już kilka tygodni i cały czas fascynuje mnie ta muzyka - jej klimat i piękno. Świetna płyta, dziękuję!
pasjonat death metalu
time shal tell (gość, IP: 195.34.211.*), 2009-09-04 22:40:30 | odpowiedz | zgłoś
Nie będe oceniał Nergala za jego skrupulatna analize rynku i popytu na tanie sensacje czy marketingowego kurwienia sie za wszelką ceną by zaspokoić swój głód na zwracanie uwagi hehe, mówimy tylko o muzyce ;-), więc szanuje Behemotha za płyty takie jak "Pandemonic Incantation" czy "Satanica" gdzie kapela się rozwijała, zrywała sybtelnie z prymitywnym black metalem na żecz brutalnego technicznego death metalu i to było dobre. Po czwartej płycie Nergal sie wypalił wg mnie, owszem ulepszał brzmienie, modyfikował wokal na jakiś cyber growl, bardziej lub mniej zrzynał z Nile ale to były caly czas wtórne wg mnie. Pozatym muyzka Behemotha od kilku płyt ma wg mnie jakąś denerwującą cechę że mimo dominującej szybkości, blastowania, i wysokiej techniki jest strasznie ociężała w odbiorze, jakaś opasła, grana na siłe, jakby Nergal nie mógł sie wysrać tworząc te dzwięki, nie czuć na niej pasji i radości z jej grania, nudzi mnie takie podejście do dzwięków po prostu...
Po drugim podejściu
Tobi (gość, IP: 213.25.127.*), 2009-08-28 20:44:49 | odpowiedz | zgłoś
Poraz drugi podszedłem do Evangelionu i...nawet mi sie spodobała.
Teraz dam...8+/10
Mimo to w starciu premier roku Behemoth (Evangelion) - Vader(Necropolis)
Jest 1 do 0 dla Vader
behemi
pan jeffo (gość, IP: 78.88.154.*), 2009-08-26 16:07:21 | odpowiedz | zgłoś
uważam że behemoth się chowa do vadera,za duże zagęszczenie rytmów,trąca zmelasowanym atakiem..kakofonią chaotycznym rymów,przereklamowany zdecydowanie... i ta głupia doda do tego...szok z panem darskim
Nergal i Doda
xyz (gość, IP: 79.186.68.*), 2009-08-26 12:46:08 | odpowiedz | zgłoś
Mnie tak samo newsy z brukowców,kozaczka,plotka itp. na temat Dody i Nergala nie interesują,Behemotha słucham od 5 lat i dalej będe ich słuchać i chodzić na koncerty,bo byłem,jestem i będe ich fanem choćby Nergal zaczał romansować z Madonna :-)
A Evangelion wg. mnie jest szybka,brutalna,ale brakuje tej płycie więcej ciężaru jak np.na Zos Kia Cultus,noi jest troche za krótka...
Moja ocena to 8/10.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (1365 głosów):

 
 
75%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Vader "Necropolis"
- autor: Megakruk

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

King Crimson "In the Court of the Crimson King"
- autor: Grzegorz Kawecki

Lost Soul "Immerse In Infinity"
- autor: Megakruk

Slayer "World Painted Blood"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy Twój komputer jest szybki?