zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 stycznia 2020

recenzja: Human Mincer "Emboryonized"

11.11.2003  autor: tymothy
okładka płyty
Nazwa zespołu: Human Mincer
Tytuł płyty: "Emboryonized"
Utwory: Cerebral Torture; Death by Infestation; Repugnant Desire; Emboryonized; The Edge of My Perversion; Putrefact Agony; Son of Decay; Cannibal Resurrection; Filth's Creator
Wykonawcy: David - instrumenty perkusyjne; Antonio - gitara basowa; Miguel - gitara; Carlos - wokal
Wydawcy: Xtreem Music
Rok wydania: 2003
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Spoglądając na katalog wydawniczy Xtreem Music widać, że bossowie tejże firmy postawili w głównej mierze na świeżą krew. W sumie nie był to chybiony pomysł, bo młodziki też mają co nieco do pokazania. Właśnie takim zespołem o krótkim stażu jest hiszpański Human Mincer, który jednym słowem można określić: rzeźnia.

"Emboryonized" to właściwie klasyczny przedstawiciel miksu death z grindem, bardzo ciężki i masywny rzyg rozgniatający w wolniejszych fragmentach i tnący kiedy zespół wchodzi na wyższe obroty. Odór fekaliów miesza się ze smrodem gnijących flaków leżących w kałuży krwi, po których pełzają żerujące robaki... właśnie taki obraz towarzyszy mi podczas słuchania tego albumu. "Emboryonized" z pewnością nie jest przyjemny w obcowaniu i nie można go sobie nucić pod nosem podczas porannego golenia (chyba że się poderżnie sobie gardło maszynką Gillette, wtedy można by "gulgotać" jak wokalista w kilku momentach). Nie jest jest to muzyka dla metalowych lalusiów w nowiutkich skórach i ładnie ułożonymi włoskami, za to wszelkiej maści perwersi lubujący się w brutalnym grzańsku będą mieli ubaw po pachy. "Emboryonized" to soundtrack do patologicznych zachowań i fantazji, jeżeli któremuś z was staje (ewentualnie, jeśli którejś wilgotnieje) na widok babki zatłuczonej kijem baseballowym z tymże wetkniętym między nogi. Jeżeli kimś takim jesteście, to powinniście sobie podczas oglądania takich scenek ten wrzucić album - zwiększenie intensywności doznań murowane. Na koniec wypada wspomnieć, że Hiszpanie swoją muzyką nie wprowadzają nic nowego do kanonów brutalnego grania, ale można polubić ich intensywny death/grind.

Komentarze
Dodaj komentarz »