zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 stycznia 2020

recenzja: Pink Floyd "The Dark Side Of The Moon"

14.08.2001  autor: Tomasz Kwiatkowski
okładka płyty
Nazwa zespołu: Pink Floyd
Tytuł płyty: "The Dark Side Of The Moon"
Utwory: Speak To Me; Breathe; On The Run; Time; The Great Gig In The Sky; Money; Us And Them; Any Colour You Like; Brain Damage
Wykonawcy: Roger Waters - gitara basowa, wokal; Dave Gilmour - gitara, wokal; Richard Wright - instrumenty klawiszowe, pianino; Nick Mason - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: Harvest, EMI
Rok wydania: 1973
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10

"Dark Side Of The Moon" jest z kilku względów płytą szczególną w dorobku Pink Floyd. Po pierwsze - przyjmuje się, że to właśnie ona kończy pierwszy, młodzieńczy, psychodeliczny okres działalności zespołu i rozpoczyna erę znakomitych albumów Floydów. Po drugie - na stanowisko lidera grupy i autora wszystkich tekstów ostatecznie wysuwa się Roger Waters, co wiąże się z faktem, że przekaz słowny stanie się odtąd znacznie ważniejszy niż we wcześniejszej twórczości. Po trzecie wreszcie: wielu uważa "Dark Side Of The Moon" za największe osiągnięcie grupy i tym samym za jeden z najwspanialszych albumów rockowych wszech czasów.

Płyta to niezwykła i niesamowita - prawdziwe arcydzieło. Album utrzymywał się w zestawieniach najlepiej się sprzedających płyt przez długie lata (sic!), a i dziś nie znika z oferty sklepów, utrzymując się w kategorii "full price"... Trudno znaleźć prawdziwego fana rocka, który by go nie znał. Ale - ad rem... Roger Waters wypowiada się o "Ciemnej stronie..." następująco: "Uważam "The Dark Side Of The Moon" za pierwszą w pełni artystycznie udaną próbę potraktowania albumu rockowego jako pewnej całości". W domyśle: całości, a nie zbioru przypadkowych utworów. Ten longplay stanowi bowiem zarówno muzycznie, jak i tekstowo zwarty monolit". To właściwie jeden ponad czterdziestominutowy utwór, podzielony wprawdzie na bardzo nieraz ze sobą kontrastujące części (jak choćby "Money" i "Us And Them"), ale jednocześnie nadający się do słuchania jedynie w całości, co zresztą stanie się odtąd regułą obowiązującą wszystkie następne albumy Floydów. Muzycznie mamy tu zarówno fragmenty lekko jazzujące (fortepian w "Time"), trącące awangardą ("On The Run"), elektroniczne ("Any Colour You Like"), a nawet klasycyzujące ("Us And Them"). Ale bez obaw - wszystko to tylko dodatki, bo "Ciemna strona księżyca" to przede wszystkim doskonały album rockowy. I każdy miłośnik trochę ambitniejszej od Backstreet Boys muzyki znajdzie tu coś dla siebie. Zwolennicy przebojowych, łatwo wpadających w ucho kawałków - chwytliwe "Money", spokojnych ballad - "Us And Them", a kochający natchnione wokalizy na pewno szybko odkryją niesamowitą Clare Torry w "The Great Gig In The Sky". A tak nie całkiem serio: jest tu nawet coś dla fanów budzików. Wystarczy włączyć "Time" (najlepiej głośno :) ).

Dla mnie osobiście najpiękniejszym fragmentem tej płyty są dwa utwory, które ją kończą - "Brain Damage" i "Eclipse", ze świetnymi tekstami. W warstwie literackiej - gdyż tak chyba można powiedzieć, gdy mowa o tekstach Watersa - jest to album o życiu i śmierci. O tym, ile niepotrzebnych rzeczy zaprząta nam głowę - sława, pieniądze, kariera, by w końcu całkowicie stracić wartość w obliczu śmierci.

Krótko mówiąc: "Vanitas vanitatum et omnia vanitas...". Wielka płyta.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Przesada
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-10-12 21:47:30 | odpowiedz | zgłoś
Gdzie są w zestawieniu takie płyty Tool jak: Aenima i 10 000 Days? Dla mnie obok Pink Floyd i King Crimson, zdecydowanie wyżej niż Jethro Tull i niektóre Genesis.
re: Przesada
HamonD (gość, IP: 188.191.200.*), 2017-01-17 14:43:24 | odpowiedz | zgłoś
Podpisuję się pod to listą top progresywnych/art rockowych albumów z jednym małym wyjątkiem zamiast Metropolis pt. 2 (Scenes From A Memory) wstawiam Images and Words ze względu na większy udział emocji artystycznych z doskonałą technika gry niżeli moim skromnym zdaniem większego udziału samej techniki i matematyki wykonania na Metropolis pt. 2 (Scenes From A Memory)

A co do "The Dark Side Of The Moon" dla mnie osobiście tak jak wyżej podany był cytat Rogera Watersa płyta którą powinno słuchać się w całości i tylko w całości. Pomimo upływu lat jest dalej świeża i niesamowita. Legenda koniec kropka
re: Przesada
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-02-28 13:42:17 | odpowiedz | zgłoś
Winter pierwsze płyty rocka psychodelicznego to nie do końca te Floydy co piszesz a akurat jakby co innego: The Beatles - Revolver (1966), Pink Floyd - The Piper at the Gates of Dawn (1967), The Doors - The Doors (1967), King Crimson - In the Court of the Crimson King (1969), Hawkwind - Space Ritual (1973), The Residents - Meet the Residents (1974)
re: Przesada
Otto (gość, IP: 83.24.24.*), 2012-12-23 17:15:48 | odpowiedz | zgłoś
Zgadzam się calkowicie. Poza świetnym 'Money' nie ma na czym ucha zawiesic. Przede wszystkim razi uboga warstwa harmoniczna - większość utworów to 2-4 akordy na krzyż. Wiadomo że rock to nie jazz i nie chodzi w nim o harmoniczne wyrafinowanie, ale utwory na tej płycie są nieznośnie przewidywalne. Realizatorska robota pewnie robiła wrażenie w latach 70tych i w tym sensie mógłbyć to album nowatorski, nie przeczę. Jednak dla mnie 'za mało muzyki w muzyce'...
re: Przesada
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2014-10-12 22:21:53 | odpowiedz | zgłoś
Nie bluźnij! Akordy czesto proste, ale jak ze sobą genialnie powiązane.
re: Przesada
warlord
warlord (wyślij pw), 2016-02-26 10:57:37 | odpowiedz | zgłoś
otóż to !! Przez to właśnie słuchając tego albumu co chwile pojawia się u mnie znużenie, co jest nie do pomyślenia przy innych albumach bandu. W prostocie często siła, ale jednak nie dotyczy to tego albumu :/
re: Przesada
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2016-02-26 15:13:19 | odpowiedz | zgłoś
Nigdy nie nudziła mnie ta płyta. Jeśli już to może 'Ściana' powinna być krótsza.
re: Przesada
warlord
warlord (wyślij pw), 2016-02-26 10:54:31 | odpowiedz | zgłoś
Zgodzę się całkowicie z Twoja wypowiedzią :) Mnie się wydaje, że to działa chyba "legenda" i "kultowość" tego albumu w pewnych kręgach. Doszło do tego, że dziś nikt się nie odważy w recenzji czy w towarzystwie powiedzieć prawdy o tej płycie czyli tego, że jest to dobry album, ale na pewno nie wybitny. Trzy kolejne albumy Floydów bija to "dzieło" na głowę, zresztą kilka albumów wcześniejszych także słucha się lepiej.
pink floyd
widelec4 (gość, IP: 217.97.254.*), 2008-07-16 22:28:33 | odpowiedz | zgłoś
Zawodowa muza,jak wydawali I-szą płytę nie było mnie na tym łez padole,teraz płacze bo Pinki mogli robić swoją robotę dalej.Jestem pod wrażeniem i nic mnie już nie zaszokuje.Żółwik dla Gilmura i Watersa.Pozdro widelec
re: pink floyd
tomasso (gość, IP: 89.68.150.*), 2012-05-04 23:30:06 | odpowiedz | zgłoś
jestem z tą płytą od jakiegoś 1979 roku kiedy mając 10 lat usłyszałem ją po raz pierwszy i doznałem muzycznego olśnienia. dziś mamy rok 2012 i słucham tej płyty nałogowo kilkadziesiąt razy raz po razie co jakieś 10 lat. Za każdym razem będąc coraz dojrzalszym życiowo człowiekiem odkrywam ją całkowicie na nowo.
Absolute masterpiece !
2
Starsze »

Oceń płytę:

Aktualna ocena (702 głosy):

 
 
91%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

King Crimson "In The Court Of The Crimson King"
- autor: Grzegorz Kawecki

Metallica "Master Of Puppets"
- autor: Tomasz Kwiatkowski
- autor: Qboot

Led Zeppelin "II"
- autor: Kajetan Pawełczyk

Dead Can Dance "Within The Realm Of Dying Sun"
- autor: Lambert

Deep Purple "In Rock"
- autor: Annoporus

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy czytałeś(eś) kiedykolwiek książkową biografię muzyka?