zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 23 maja 2019

recenzja: Slayer "God Hates Us All"

17.10.2001  autor: Paweł P.
okładka płyty
Nazwa zespołu: Slayer
Tytuł płyty: "God Hates Us All"
Utwory: Darkness Of Christ; Disciple; God Send Death; New Faith; Cast Down; Threshold; Exile; Seven Faces; Bloodline; Deviance; Warzone; Here Comes The Pain; Payback
Wykonawcy: Tom Araya - wokal, gitara basowa; Jeff Hanneman - gitara; Kerry King; Paul Bostaph - instrumenty perkusyjne
Wydawcy: American Recording Company, Columbia Records
Rok wydania: 2001
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7

Od czasu, gdy napisałem ostatnią recenzję "Diabolus In Musica", nie minęły nawet dwa miesiące... Teraz nadeszła jednak chwila, abym subiektywnym słowem obrzucił nowe dzieło morderców - "God Hates Us All". Nadmienić muszę na samym początku, iż czuję pewną niechęć do tego albumu. Kto wie, czy moje odczucia spowodowane są tym, jaką ścieżkę obrali sobie obecnie panowie ze Slayer? Do ukształtowania mojej opinii na pewno przyczynił się fakt odwołania koncertu w katowickim Spodku... Cóż, troski na bok - nowy album thrash metalowej potęgi pojawił się już na półkach sklepowych i... wciąż z nich znika, a wszelakiego rodzaju listy najlepiej sprzedających się płyt nie mają racji bytu, jeśli nie pojawi się na nich wciąż jeszcze świeże dzieło Slayer...

Rozpoczyna się co najmniej dziwnie (zaznaczam, że wszystkich określeń pokroju "nietypowo" czy "psychodelicznie" używam tu tylko i wyłącznie pod kątem twórczości tej kapeli; co dziwne i mroczne na "God Hates Us All" może wydawać się słodką i skomercjalizowaną piosenką - hitem jakiejś doomowej, gotyckiej czy balckowej kapeli)... "Darkness Of Christ" to intro mające, jak mniemam, zaznajomić nas z zawartością materiału na płytce. Przyznam, że cel ten został osiągnięty, nie wywiera jednak utwór ów pozytywnego wrażenia. To krzyżówka starego, klimatycznego Slayera (chociażby intro na "Hell Awaits" czy "Raining Blood") z nowoczesnym, przesyconym zbrodnią i przemocą światem XXI wieku. Muzycy zapomnieli, jak robi się krótkie, nadzwyczajnie szybkie i (a może przede wszystkim) potężne wałki. Wszystkie utwory cechują się charakterystycznymi dla thrashu zmianami tempa, ale to nie wystarczy - cechują się one bowiem także zagrywkami typowo nu tone'owymi. Gitary przestrojone dużo niżej (bodajże półtorej tonu w dół), zupełnie jak na "Diabolus In Musica"; wokal brzmiący co najmniej dziwnie (jakiś syntezator? :) ) i perkusja nabijająca zbyt często skoczne(!!!) rytmy... Tak właśnie wygląda nowy Slayer.

Patrząc na płytkę z innej strony, może ona się naprawdę podobać chociażby ze względu na dziwne zagrywki, które zdradzając częściowe tylko zafascynowanie nowoczesnym graniem... "God Hates Us All" ma nad swym poprzednikiem pewną przewagę - jest on zagrany dużo bardziej w starym stylu i tempie. Brak tu oczywiście "ludzkiego" stroju, którym Slayer posługiwał się praktycznie przez całą twórczość, brak pędzącej na krzyż z ridem polki i wokalu Aray'i, który potrafił przyprawić o gęsią skórkę. Wszystkie te braki nie zostaną już moim zdaniem nadrobione. Niestety, płyta ta umocniła mnie w przekonaniu, że Slayer już nigdy nie zagra tak, jak dawniej. Dlaczego? Jest miejscami naprawdę szybka ("Payback") i oparta na schematach, które kiedyś się sprawdzały, dając mordercom prym w thrashowym światku. Po jej przesłuchaniu każdy powinien zauważyć jednak, że obecne brzmienie i postępowy image to już nie to samo. "God Hates Us All" to album, który dla wielu będzie Slayerowym powrotem do korzeni, odrodzeniem. Dla innych pozostanie tylko udaną próbą połączenia starego i nowego grania w większym stopniu, niż miało to miejsce na "Diabolus In Musica". Znajdą się jeszcze tacy, którzy kompletnie skreślą Slayer z listy swych naj, naj, naj - zespołów. Ja wypadnę gdzieś pomiędzy całym tym tłumem. Moim zdaniem muzycy postarali się stworzyć fanom thrashową ucztę (małą, bo małą, ale zawsze...). Tylko za to i kilka ciekawych, choć nie zawsze trafnie wykorzystanych pomysłów zasłużyli oni na siódemkę.

P.S. Obecne dokonania Slayer wołają o pomstę do nieba (i nie ma co się tu do końca oszukiwać), starzy wyjadacze thrashu znajdą jednak pocieszenie w najnowszych albumach "Destruction" czy "Kreator". Jeśli z nadzieją wypatrywaliście więc nowego Slayera i nie spełnił on waszych oczekiwań, sięgnijcie po nowe płyty z Niemiec - "The Antichrist", czy "Violent Revolution". Duch wściekłego rzeźnika odradza się na nowo!!!

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Slayer "God Hates Us All"
six six six (gość, IP: 92.40.249.*), 2017-05-27 01:26:06 | odpowiedz | zgłoś
To jest pierwsza plyta Slayera jaka trafila w moje rece. Przesluchalem i zwyczajnie balem sie jej odsluchac ponownie (mialem 15-16 lat). Geniusz - dla mnie absolutnie najlepsza plyta Slayera. Na pewno nie tak wazna jak Reign in Blood. Tego nikt nigdy nie przebije. Nie ten czas nie to miejsce. Ale GHUA to po prostu trash metalowy wkurw od poczatku do konca. Bez przystanku i sekundy. Widzialem ich na zywo 6 razy - absolutna maszyna do zabijania.
Gitarowi onaniści
Straszny Grandż (gość, IP: 31.174.120.*), 2015-09-25 23:06:09 | odpowiedz | zgłoś
Zajebista płyta. Przede wszystkim agresywna, zaczepna i gęsta. Transowy (nie - thrashowy) "Darkness Of Christ", genialnie przechodzi w świetny "Disciple" z kapitalnym finiszem. Wokal Arayi w tym przypadku to piękna sprawa. Nie ma tutaj na całe szczęście dławienia się własnym językiem rodem z "Reborn" czy "Piece By Piece". Jest dosadnie, mocno, wyraziście.

Brakuje jedynie surowości "Seasons In The Abyss". Mnie Slayer bardziej kręci w zamaszystych, walcowatych kawałkach typu "Catotonic", "Treshold", "Dead Skin Mask", itp. Ileż przecież można słuchać tych samych kawałków... Czasem wydaje mi się, że Kerry King cały czas gra tą samą piosenkę. Zmienia ewentualnie kolejność progów. Szkoda... Hennemann tworzył o wiele ciekawsze kompozycje ("Angel Of Death", niesamowity "Jihad")

Szanuję Zabójcę. Uwielbiam "Christ Illusion", "South Of Heaven", "Seasons In The Abyss". Pęd, zgiełk, moc... Z ponadczasową Panterą nietuzinkowego Dimebaga Darrella nie mają jednak startu mimo, ze to zupełnie inne klimaty. Taki "Strengh Beyond Strengh" zamiata słuchaczem podłogę. Zresztą cały "Far Beyond Driven" to piękna sprawa.

I tak na koniec. Krasnolud Gimli aka Kerry King mógłby wreszcie dorosnąć. Podziwiam Arayę - widać, że mimo tego "niepokornego" grania ma facet duzy dystans do siebie.
re: Gitarowi onaniści
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2015-09-26 12:29:17 | odpowiedz | zgłoś
Pantera nie ma startu do megaklasyki muzyki czyli Slayera. Muzycy Slayer to wirtuozi najcięższego a zarazem najszybszego grania. Nie wiem, czy to wiesz, ale w latach 90 szanujący się fani metalu nie uznawali Pantery za poważny band. Traktowano ich w okolicach Helmet i Korn. Dopiero śmierć Dimebaga spowodowała, że stali się kultowym zespołem. nawet lubię ich, chociaż pierwsze płyty mieli mega cienkie. Ale Pantera kojarzy mi się jako soundtrack dla hutnika idącego na nocną zmianę (Walk, walk)
re: Slayer "God Hates Us All"
Akilenge (gość, IP: 5.174.41.*), 2014-06-22 00:25:07 | odpowiedz | zgłoś
Ja tam bardzo lubię tę płytę
jedna z moich ulubionych
re: Slayer "God Hates Us All"
zielony600 (wyślij pw), 2013-05-28 12:34:42 | odpowiedz | zgłoś
A mnie dla odmiany ta plyta sie zajebiscie podoba, a nie umiem przetrawic jakos kolejnych dwoch plyt. A gadanie o tym "brzmieniu nu" to mozna se bie w rowa wsadzic. Nie maja brzmienia typu Korn, a siedmiostrunowe gitary to nie ytlko domena nu metalowych zespolow, Steve Vai tez zasuwal na tym wiosle i to duzo wczesniej niz nu metal sie narodzil...
re: Slayer "God Hates Us All"
Jacek z Wawy (gość, IP: 89.71.123.*), 2013-05-27 17:45:44 | odpowiedz | zgłoś
Sam tytuł wart jest mszy.
Długo zaskakiwała aż zaskoczyła
RadomirW (gość, IP: 193.219.114.*), 2013-05-27 14:52:33 | odpowiedz | zgłoś
Około 5 lat zajęło mi przekonywanie się do tego albumu Slayera, ale obecnie uważam ją za najlepszą z płyt nagranych po Seasons in the abyss. Świetny album, może Araya momentami za bardzo drze ryja (wolę w jego wydaniu mniej agresywną formułę wokalną) ale generalnie nie mam zastrzeżeń. I co ciekawe jest to najbrutalniejszy album Slayera a mimo tego dominują tu utwory wolne i średnio szybkie a nie napierdalanki grane z prędkością światła.
re: Długo zaskakiwała aż zaskoczyła
Megakruk
Megakruk (wyślij pw), 2013-05-27 16:27:54 | odpowiedz | zgłoś
kwestia gustu, to mój ulubiony Slayer po Divine Intervention - a moje ulubione kawałki to Disciple, Exile i Payback, które do wolnych, czy średnich przecież nie należą.
re: Slayer "God Hates Us All"
Anubis1989 (wyślij pw), 2013-05-26 17:21:07 | odpowiedz | zgłoś
Czasami mnie jedno zastanawia czy recenzenci z tego portalu słuchają płyt z nośnika cd czy mp3 oraz jeszcze jedno czy mają jakąś wiedzę muzyczną. Bo jeśli piszą recenzję albumu to powinni mieć, a tak to przypomina prosty komentarz, gościa, który pobieżnie przesłuchał dany krążek.
Moje zdanie
Łukasz. (gość, IP: 77.112.179.*), 2011-05-29 08:44:55 | odpowiedz | zgłoś
Slayer pokazał na tej płycie i poprzedniczce jak się gra prawdziwy rasowy ciężki metal. Zgadzam się w 100% że Paul to dopiero perkusista ! ! ! Geniusz. W końcu perkuja jest instrumentem równoważnym z gitarą ! ! ! i wokalem ! ! ! Płyta jest wyprodukowana i zmasteringowana absolutnie genialnie. Kocham stary Slayer, ale jak ktoś piszę, że np "DiM" czy "GHAL" to kiepskie krążki to aż się nerwowy robię. Naprwdę wrto posłuchać tych płyt.
« Nowsze
1

Oceń płytę:

Aktualna ocena (813 głosów):

 
 
76%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

- Slayer

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Sepultura "Chaos A.D."
- autor: Woland

Death "Human"
- autor: Wełna

Slipknot "Iowa"
- autor: kaRel

Behemoth "Evangelion"
- autor: Megakruk
- autor: Kępol

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Kto lepiej zna się na rocku i metalu?