Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
81% |
| liczba ocen: |
406 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Burzum "Det Som Engang Var"
|
Nazwa zespołu: Burzum
Tytuł płyty: "Det Som Engang Var"
| Utwory: |
Den Oden Kysten; Key To The Gate; En Ring Til Aa Herske; Lost Wisdom; Han Som Reiste; Naar Himmelen Klarner; Snu Mikrokosmos Tegn; Svarte Troner |
Rok wydania: 1992
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Drugi LP Burzum wyszedł pierwotnie w ilości 1000 egzemplarzy w Deathlike
Silence Prod. Euronymousa (identycznie było z "Burzum" i "Aske"). Gdy
Count Grishnackh znalazł się w więzieniu, Misanthropy Records
wznowiła poprzednie wydawnictwa, również "Det Som Engang Var".
Druga płyta w dorobku Counta zasadniczo różni się od debiutu. Jest
bardziej urozmaicona i zawiera większą dawkę mroku niż "Burzum". Tytuł
płyty "Det Som Engang Var" oznacza w języku norweskim (a w jakimże innym?)
"To co kiedyś było".
Płyta zaczyna sie od "Den Oden Kysten", który jest klawiszowym
intrem. Jakże innym jednak od standardowych, które można usłyszeć na
innych płytach Black Metalowych! Zawiera ono dawkę przytłaczającej
depresji i strachu. Strachu przed złem niewyobrażalnym dla nędznej istoty
śmiertelnej - człowieka. Intro to powoduje, że od razu przenosimy sie do
ciemnego, głebokiego, norweskiego lasu i tam oczekujemy na przyjście
Zła, ktore emanuje z muzyki z "Det Som Engang Var". I nagle jest!
Do naszej oczarowanej pięknem grzechu świadomości, dociera piekelny
i histeryczny wrzask Grishnackha, zaczął sie "Key To The Gate". Utwór
opowiadający nienawistną atmosferą i wściekłym wokalem o przyszłym
otwarciu Bram Piekła, przez istotę zdesperowaną brakiem zrozumienia
i nienawiścią do świata - Count Grishnackha. W tym utworze padają bodajże
najważniejsze słowa w Black Metalu, o których wiele osób zapomniało:
"I cannot fall in love... love is for them". A więc życie w nienawiści
i oczekiwaniu na przyjście Ery Mroku.
Dwa następne utwory są utrzymane w podobnej atmosferze - atmosferze
skrajnej depresji i wszechobecnego Zła, które nieodwracalnie zmienia
naszą psychikę i światopogląd. Zauroczeni muzyką oddajemy się kolejnym
utworom. Są to instrumentalne "Han Som Reiste" i "Naar Himmelen Klarner",
tchnące smutkiem i nostalgią. Słuchając tej płyty samemu, w lesie
można przenieść się do innej krainy. Do krainy mroku i piękna, piękna
jakie tylko Zło może w sobie nieść... Przedostatni utwór to genialny
i przełomowy w Black Metalu "Snu Mikrokosmos Tegn", w którym atmosfera
desperacji i przygnębienia sięga zenitu. Już nie chcemy dalej żyć
w tym nędznym świecie. Chcemy eksplorować nieznane śmiertelnikom wymiary,
mając za przewodników Upadłego Anioła i muzykę Burzum.
Płyte zamyka "Svarte troner" - "Czarne Trony" - tytuł mówi sam za siebie...
I to już koniec naszej podróży. Ale możemy odbyć ją jeszcze raz i jeszcze
jeden, aż spłonie nasza dusza, nie mogąca znieść smutku i tęsknoty jaka
nas trawi od wewnątrz.
"Det Som Engang Var" jest najlepszą Black Metalową płytą, jaka się
kiedykolwiek ukazała. Więcej, jest jednym z niewielu dzieł ludzkości, które
są bliskie doskonałości, które tylko Upadły Anioł może tworzyć. Jest to
Dzieło, które każdy podążający drogą Zła i Grzechu musi mieć jako swoją
nieświętą księgę, z której będzie czerpał mądrość i determinację, tak
potrzebną, aby przywrócić panowanie Lorda Lucifera nad światem. Upadłe
dusze!!! Połączmy się w tej celebracji Mroku i Ciemności!!! Chwalcie Count
Grishnackh i nieśmiertelne Burzum!!! A wtedy spełnią się słowa z tej
płyty: "I will open the Gates of Hell, one day...!"
autor: Aranath
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Optymista
Anrzej (gość, IP: 78.88.208.*), 2010-06-14 22:07:14
| odpowiedz | zgłoś
wierzę,że autor tekstu był poprostu nieukiem i nie nauczył się czytać w podstawówce.Wzmianka o ścieżce grzechu czy też o lufycerze jest nie na miejscu ponieważ Varg jak sam powiedział,nigdy nie czcił ani też nie wierzył w szatana,grawitował bardziej w kierunku poganstwa ze swoimi ideami.W każdym razie jego muzyka jest genialna i w całej swej surowości i zimnym brzmieniu przypomina bardziej wczesnochrześcijańskie życie w surowej ascezie ;) w każdym razie recenzja ta to przedewszystkim zlepek fałszu podawanego przez media,lecz widze że mimo to prości ludzie potrafią docenić muzykę Varga.
|
| |
"na kolana chamy" !
Necro-jarocin (gość, IP: 79.189.170.*), 2009-02-25 18:30:29
| odpowiedz | zgłoś
"det som engang var" to jedna z podwalin pod kierunek muzyczny zwanym powszechnie"norwegian black metal" i sadze ze jesli ktos nie zna sie na temacie to nie powinien oceniac swoja"miarka" wszystkich kapel. Nie przepadam za samym "grisznakiem" jako czlowiekiem ale muza mu wyszla. Burzum to kult, tak jak mayhem, dark throne , satyricon i wszyscy ktorzy nazywaja sie tzw" black metal mafia" :)
|
| |
nie rozumiem tej tworczosci
machloja (gość, IP: 82.210.158.*), 2009-02-25 16:08:15
| odpowiedz | zgłoś
Ja rowniez nie rozumiem tej "tworczosci". W Black Metalu nie chodzi o zniewalajaca dawke melodii, wiec nie dziwota, ze jej tam nie odnajdujesz, ale Burzum to nieporozumienie. Dzielo pana Vikernesa obrosniete legenda glownie dlatego, ze zasztyletowal kolege i lubil palic koscioly. Bo poziom plyty mizerny, dzwieki zagrane na organach z komunii (choc pewnie nie przystapil - nie wiem wiec, skad je mial) plus "wokal", ni to growl, ni to skrzek. Takze legenda w negatywnym znaczeniu robi swoje, a poziom artystyczny zerowy
|
| |
...no cóż
Kompletnie nie rozumiem tej "muzyki". Lubię Behemotha, lubię Vader, Virgin Snatch, Death, Pantera, Brujeria, Children Of Bodom, Darzamat, Limbonic Art, Strapping Young Lad.. ale nie Burzum. Naprawdę nie widzę nic nadzwyczajnego w tej muzyce. BM chyba trzeba zrozumieć a nie polubić... W jednym utworze Joe Satrianiego czy Children Of Bodom odnajduję więcej harmonii, rytmiki i w ogóle muzyki niż w całej dyskografii tego zespołu. W ogóle w 95% zespołów blackowych. No ale różne są gusta muzyczne. Ja zaczynając swoją przygodę z metalem zacząłem od metalliki w wieku 9lat i wówczas Behemoth był dla mnie tak podupconą kapelą że dramat. Tak naprawdę od 3 lat dopiero przekonałem się do tego zespołu w pełni... ale to też bardziej od Satanicy niż wcześniejszych albumów. Jednak co wiem napewno.. to black metal nigdy nie będzie dla mnie na tyle przekonujący aby tego słuchać. Pozdrawiam.
|
| |
re: ...no cóż
jotunblood (gość, IP: 82.177.238.*), 2009-08-11 18:29:46
| odpowiedz | zgłoś
musisz czuć to surowe brzmienie, prostą i potężną perkusję, piekło namacalne w niemal transowej rytmice. Jeśli mnóstwo kapel metalowych ględzi jedynie o piekle, apokalipsie,itd., Burzum było piekłem i apokalipsą!!!. Ale black metal w swojej czystej i pierwotnej formie to sztuka elitarna, niech tak też pozostanie.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|