zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 lipca 2019

recenzja: Kreator "Enemy Of God"

12.02.2005  autor: m00n
okładka płyty
Nazwa zespołu: Kreator
Tytuł płyty: "Enemy Of God"
Utwory: Enemy of God; Impossible Brutality; Suicide Terrorist; World Anarchy; Dystopia; Voices of the Dead; Murder Fantasies; When Death Takes Its Dominion; One Evil Comes - A Million Follow; Dying Race Apocalypse; Under a Total Blackened Sky; The Ancient Plague
Wykonawcy: Mille Petrozza - gitara, wokal; Jurgen "Ventor" Reil - instrumenty perkusyjne; Christian "Speesy" Giesler - gitara basowa; Sami Yli-Sirnio - gitara
Wydawcy: SPV Records, Mystic Production
Rok wydania: 2005
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 8

W ostatnich latach na grupie Kreator, jednym z filarów niemieckiej Wielkiej Trójcy, w szczególności za album "Endorama" (1999), zaczęto wieszać psy. Niektórzy upatrywali w tym nawet początku końca legendy europejskiego thrashu. Srodze się wtedy pomylili, a argumenty z ręki wybiła im poprzednia płyta Millego Petrozzy i spółki "Violent Revolution" (2001), przywracająca kapeli należne, wysokie miejsce w metalowej hierarchii. Pozycję tą potwierdza również dziesiąty album studyjny kapeli o zadziornie brzmiącym, mogącym w pewnym stopniu sugerować tematykę tekstów, tytule "Enemy of God".

Dwie dekady po wydaniu debiutanckiego "Endless Pain" (1985) kwartet z Zagłębia Ruhry powraca jak Feniks z popiołów otrzepujący ze swych skrzydeł wszelki brud i pył. Wcześniejsze eksperymenty, które wielu fanom nie były w smak, odeszły w cień, a co za tym idzie, "Enemy of God" z grubsza przypomina stary, dobry Kreator poddany dobroczynnemu działaniu procesu recyclingu. W żadnym wypadku nie jest to krok wstecz czy tym bardziej odgrzewanie nagryzionych kotletów - dwanaście nowych utworów to lekko przefiltrowana esencja dawnego stylu z impetem wrzucona w dwudziesty pierwszy wiek. Wyraźne echa płyt Kreator z wczesnych lat dziewięćdziesiątych (tu i ówdzie kłania się chociażby duch "Extreme Aggression" i "Coma Of Souls") w nowoczesnej produkcji brzmią dość świeżo, agresywnie i dynamicznie, a wokale Petrozzy emanują złością. Co prawda w kilku momentach następca "Violent Revolution" jest zbyt łagodny i miałki ("The Ancient Plague", "Under a Total Blackened Sky"), ale cięte riffy, techniczna precyzja i thrashowa intensywność z nawiązką nadrabiają wszystkie te "wady fabryczne". Albowiem Niemcy nie zwykli nagrywać gniotów i chwała im za to.

"Enemy of God" plasuje się w gronie najlepszych wydawnictw stworzonych przez Kreator w ostatnich latach. To solidny, metalowy krążek, który mimo iż w nadchodzących miesiącach spodziewać się należy, że znać o sobie dadzą takie tuzy jak Slayer, Destruction i Testament, powinien wytrzymać atak konkurencji. Tak czy inaczej, jest to mocny kandydat do pierwszej dziesiątki thrashowych albumów roku 2005. A swoją drogą wielu młodym kapelom życzyłbym takiej formy, jaką prezentuje Kreator po ponad dwudziestu latach działalności.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Kreator "Enemy Of God"
Sorrow PL (gość, IP: 88.135.178.*), 2013-08-13 01:24:14 | odpowiedz | zgłoś
Album jest solidny, dopracowany i daje kopa kiedy trzeba. Nie wiem co z tym brzmieniem na tej płycie ale zawsze mam do tego typu rozkminy...Ulubiony mój numer to Murder Fantasies, Enemy Of God.

Oceń płytę:

Aktualna ocena (293 głosy):

 
 
90%
+ -
Jak oceniasz płytę?

Materiały dotyczące zespołu

Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje

Slayer "Seasons in the Abyss"
- autor: Woland

Death "The Sound of Perseverance"
- autor: Rock'n Robert
- autor: Sanitarium

Metallica "Death Magnetic"
- autor: Ugluk

Vader "Necropolis"
- autor: Megakruk

Napisz recenzję

Piszesz ciekawe recenzje płyt? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Ile najwięcej zdarzyło Ci się zapłacić za bilet na koncert?