Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
86% |
| liczba ocen: |
532 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Burzum "Hvis Lyset Tar Oss"
|
Nazwa zespołu: Burzum
Tytuł płyty: "Hvis Lyset Tar Oss"
| Utwory: |
Det Som Engang Var; Hvis Lyset Tar Oss; Inn I Slottet Fra Droemmen; Tomhet |
Rok wydania: 1992
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 10
Kiedy na światło (bynajmniej nie dzienne!) wychodziła trzecia
dlugogrająca płyta Burzum, Greifi Grishnackh był już pensjonariuszem
zakładu karnego. Za jakie dokładnie uczynki znalazł sie za kratkami
(bynajmniej nie tylko za ten jeden najbardziej znany), napisałem w moim
artykule o Burzum, Mayhem i Black Circle, czyli o początkach sceny Black
Metalowej, który już znajduje się na "rock i metal po polsku" (a jeśli
go jeszcze nie ma to bedzie wkrótce!). Płyta wyszła w atmosferze
panującej już nagonki na Black Metal. Były to bowiem jeszcze czasy,
w których płonęły kościoły i zdarzały się morderstwa, których główym
prowodyrem był między innymi nasz bohater Count Grishnackh. Ale wracając
do płyty, bo o tym można przeczytać w artykule, "Hvis Lyset Tar Oss" (dla
bardzo dociekliwych: tytuł oznacza "Kiedy Światło Nas Bierze" - wiem to
mało poetyckie tłumaczenie, ale tłumacząc na angielski otrzymujemy "When
The Light Takes Us", co brzmi już lepiej), jest, co już chyba dla
wszystkich stało się jasne, płytą przełomową. Po raz pierwszy bowiem
użyto instrumentów klawiszowych w tak dużej dawce. Cała płyta tchnie
wręcz pięknymi klawiszowymi melodiami, którym akompaniuje nieziemsko
wydzierający się wokal i dziwne, bardzo przesterowane black metalowe
gitary.
Płyta jest spokojniejsza od poprzednich, ale w zamian zyskuje dziwną
przestrzeń, rzec by się chciało, że niemalże nieziemską symfonikę. Na
trzecim longu Burzum są cztery utwory. Nie znaczy to jednak że jest ona
krótka. Trwa bowiem sporo ponad 40min. Utwory są więc długie i bardzo
rozbudowane. Ostatni z nich "Tomhet" - "Pustka", jest zagrany tylko na
instrumentach klawiszowych. Utwór podobnie jak cała reszta, przepełniony
jest melancholią. Pomimo to, a moze właśnie dlatego, nabiera się wrażenia,
że tu już zaczęła się muzyka dla samobójców. Black Metal Grishnackha,
obok niezaprzeczalnego Zła i negatywnych emocji, które w sobie niesie,
zawiera bowiem bardzo głeboką dawke depresji i zwątpienia. Coś się
w tej muzyce dzieje niezwykłego, a w "Hvis Lyset Tar Oss" szczególnie
jest to słyszalne, że ta muzyka odbiera nam całkowicie chęć życia oraz
jakiekolwiek pozytywne emocje. Jest to swoista terapia po współczesnym
kulcie "dobrej zabawy" i radości. Ta płyta zdejmie uśmiech z twarzy
największego nawet wesołka. Przepełnią nas uczucia rozczarowania światem
i chęć ucieczki do tego lepszego, pozbawionego światła i miłości wymiaru,
w którym potępione dusze mogą znaleźć ukojenie w pełni majestatu Nocy.
Najbardziej dołujacym utworem jest "Inn I Slottet Fra Droemmen"
- "W Zamku Ze Snów". Wielu, (to prawda!!!) zdażyło się nawet uronić łzę
podczas słuchania tego dzieła, mimo iż potem walecznie się tego zapierali
:). Jeśli więc nuży cię już ciągła radość, siegnij po którąkolwiek z płyt
Burzum - szczególnie po "Hvis Lyset Tar Oss" (jeszcze ich nie masz??)
i zagłęb się w celebracji mizantropii, smutku i nocy. Burzum jest wielki
i na wieki tak pozostanie!!!
autor:
Aranath
|
tutaj od 17.03.1998
|
|
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Zobacz:
Wasze komentarze (poniżej)
| Lubisz tę plytę? Zobacz recenzje:
|
Dodaj swój komentarz!
| |
Bart
Grishnackh (gość, IP: 81.219.206.*), 2010-03-19 22:29:54
| odpowiedz | zgłoś
mam 28 lat, z Burzum zetknąłem się w wieku 15-16, czekałem aż wyjdzie z więzienia, melancholia, mizantropia, samotność, ucieczka, dużo można by o tej muzie mówić... jest tak wyjątkowa, smaczna, pachnie lasem, śmiercią, zagadką... cudowna
|
| |
Geniusz!
poszukiwacz (gość, IP: 83.143.136.*), 2010-03-10 20:25:16
| odpowiedz | zgłoś
Tak mogę nazwać ten smakowity album - geniusz! Naprawdę muszę do przyznać drogiemu Vargowi, ma talent do odbierania radości życia i chęci przeżywania uczuć wyższych! Płyta dosłownie pochłania i oprowadza słuchacza po świecie pełnym smutku, zła, śmierci, wojny, ale przede wszystkim (przynajmniej u mnie) samotności. Niedawno pierwszy raz odsłuchałem "Tomhet", byłem uśmiechnięty calutki dzień, ale kiedy słuchałem ów utworu, nie zauważyłem nawet kiedy zrobiło mi się cholernie smutno.
Płyta jest wyśmienita! według mnie każdy kto lubi black metal, dark ambient, melancholijne melodie powinien chociaż słyszeć o tym albumie, gdyż wciąga i nie chce puścić do samego końca, ma w sobie "powiew starości", (który bardzo lubię) ten kto pokocha ten album zapewne będzie chciał powracać do niego przez długi czas!
|
| |
Hvis Lyset Tar Oss.
winter (gość, IP: 81.190.99.*), 2010-01-06 11:44:47
| odpowiedz | zgłoś
Gdy pierwszy raz usłyszałem ten album byłem taki metalowym 'dzieciakiem' nie miałem pojęcia co się gra w Skandynawii, żyłem thrash i death metalem. Miałem 13 czy 14 lat... włączyłem taśmę i odleciałem. wokale kojarzyły mi się z człowiekiem który był zamknięty większość życia w piwnicy z której wyszedł i zaczął śpiewać,skrzeczeć o całej swojej nienawiści do całego świata w tym albumie widziałem i nadal widzę żal, smutek, niechęć, totalną mizantropie, muzyka na pozór łagodna ale hipnotyzuje za każdym razem gdy jej słucham, odkrywam coś nowego co przykuwa uwagę. Niesamowity album, ma w sobie tyle mocy i klimatu którego ciężko znaleźć w wielu albumach obecnie 'popularnych', 'modnych' kapel.
|
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|